Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sen. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 marca 2015

Koniec naturalnego karmienia i podsumowanie ostatnich miesięcy

Hubert skończył już 10 miesięcy. Do tej pory moje mleko było Jego ulubionym pokarmem. Do tego stopnia, że jeszcze tydzień temu zdarzały się dni, że oprócz mleka prawie nic więcej nie jadł.
Nie pisałam przez kilka miesięcy, nad powodami nie ma sensu na razie się rozpisywać :) W tym czasie bardzo dużo rzeczy uległo zmianie. Ja wróciłam na zajęcia z hiszpańskiego, a Hubuś zaczął spędzać dłuższe chwile bez mamy za to z tatą lub którąś z cioć i okazało się, że Hubertowi to w ogóle nie przeszkadza (o ile nic mu nie dolega). Po moim powrocie przez kilka minut nie schodzi mi z rąk - musi się poprzytulać (jest dużym pieszczochem:) a potem znów wraca do zabawy:)
Na dzień dzisiejszy Hubuś posiada już 6 ząbków, a 2 dodatkowe są w drodze, co też czasami spędza nam sen z powiek - delikatnie mówiąc;). Potrafi powiedzieć 'baba', 'tata', 'mama' i 'papa' na pożegnanie (przyprawia nas to o wielką dumę;). Jest wielkim małym odkrywcą - próbuje otwierać wszystko co się da - a jak się nie da, to ugryźć, rozedrzeć lub uderzyć (w nadziei, że wyda dźwięk). Jego dieta poszerza się z dnia na dzień. Codziennie szuka nowych okruszków na podłodze, próbował już nawet zjeść martwą biedronkę i muchę (biedronki chyba są smaczniejsze, bo przy próbie wydostania z Jego ust pancerzyka, o mało co nie straciłam palców. Muchę za to oddał bardzo chętnie). Od tygodnia Hubi raczkuje i sam staje przy meblach. Dodam, że waży już ok 11,5 kg a Pani doktor określa Go, że wygląda jak pączek w maśle ;)
Od kilku dni mamy w domu rewolucję. Hubi z dnia na dzień zaczął mnie gryźć podczas karmienia. Stało się to tak nagle, bez żadnych sygnałów ostrzegawczych, że początkowo nie wiedziałam co się dzieje. Nie dopuszczałam myśli, że moje dziecko, dla którego moje mleko było do tej pory całym światem już go nie potrzebuje. Na gryzienie nałożyło się wyżynanie dwóch dolnych czwórek i kaszel, przez który dziś dostaliśmy antybiotyki.
Od wczoraj Hubi dostaje mleko modyfikowane. Bardzo się cieszymy, że pije z butelki, bo do tej pory z butelki pił tylko wodę. Ani mojego mleka nie chciał pić z butelki, ani soczków, ani kaszy - nic. Jeszcze czasami próbuję Go karmić (łudziłam się, że gryzienie było spowodowane bólem dziąseł), ale wzbudza to większy strach i ból niż Hubiemu radość, więc trzeba się już chyba pogodzić z tym, że moje dziecko samo zdecydowało, że już nie chce jeść ode mnie. (Patrząc z szerszej perspektywy, to tak chyba jest lepiej).
Kolejnym problemem, który zrodził się w tych ostatnich dniach było zasypianie. Hubi do ter pory zasypiał tylko przy piersi, podczas jedzenia.  Teraz sam odrzucał taką możliwość. Kilka razy skończyło się to spaniem z nami w łóżku, próbą noszenia na rękach (nie chciał), czy odkładaniem do łóżeczka ( po 5 minutach płaczu powiedziałam, że jednak nie). Ostatecznie od dwóch Hubusia usypia wieczorem mąż. Przy nim i z butelką zasypianie wygląda o niebo lepiej niż jak ja próbowałam to robić (jednak tata to tata;).
Nie rozwiązanym problemem pozostają jeszcze pobudki nocne (nie wiem jak On chce, by Go utulić, by zasnął z powrotem w łóżeczku swoim) i drzemki dzienne ( te też mu się zmieniają z dwóch na jedna). W ciągu dnia bowiem nie chce zasnąć. Chce mu się spać, ale jak próbuję położyć go spać, to włącza się bunt, bo twierdzi, że da radę jeszcze się bawić.
Jestem jednak pełna nadziei, że razem znajdziemy najlepsze rozwiązanie ;)

niedziela, 14 września 2014

Czy sen przyjdzie?

Już w dniu narodzin Huberta było mi szkoda, że w raz z dziećmi na świat nie przychodzą ich instrukcje obsługi. Oczywiście są książki, internet, szkoły rodzenia, ale to wszystko w zderzeniu z rzeczywistością czasami zawodzi. Gdy zostaje się rodzicem jedną z rzeczy z jakimi przychodzi się zmagać jest sen.
Sen jest ogólnie wybawieniem (dziecko odpoczywa, regeneruje siły, a rodzic ma czas na odpoczynek), ale jest i udręką. Udręką, gdy dziecko jest śpiące, a nie może zasnąć. Taki własnie dzień mieliśmy niedawno z Hubertem. 
Dorosła osoba gdy jest śpiąca, to kładzie się wygodnie, zamyka oczy i zasypia (w dużym uproszczeniu to napisałam, ale wiadomo o co chodzi). Zdawałoby się, że sen to taka prosta sprawa...
Dziecko zaś nie wie, że powinno zasnąć. Zasypiania trzeba się podobno nauczyć. Jest to odkrycie, które szokuje mnie do tej pory. Szokuje mnie, gdyż jestem znana z tego, że jak chce mi się spać, to zasnę zawsze i wszędzie, a tymczasem mój syn nie.
Hubert nauczył się zasypiać przy piersi. Ma to swoje dobre i złe strony (pewnie jak każda metoda), ale nie o tym będę tu pisać ;) Dotychczas, gdy Hubert chciał spać, tzn wykazywał pierwsze oznaki senności i robił się marudny, zamykaliśmy się w pokoju i podczas karmienia zasypiał. Dotychczas, bo w tym tygodniu to się zmieniło. Przez 2-3 dni spał po 10- 30 minut zamiast 1-3 godzinnych drzemek w ciągu dnia. Widać było, że chce mu się spać: miał zaczerwienione oczka, ziewał, tarł oczy rączkami i był ogólnie bardzo marudny. Ale po długich próbach zasypiania, tylko drzemał przy karmieniu,budził się i nie mógł zasnąć. Próby noszenia, czy też spacerowania w celu zaśnięcia kończyły się po dłuższej chwili płaczem. Skutek był taki, że przez te kilka dni, nie mogłam od Niego prawie wcale odejść, oboje byliśmy wymęczeni, a ja dodatkowo miałam bardzo obolałe piersi. 
Myślałam, że może jest głodny, że nie dojada albo, że może coś go boli. Szukałam różnych możliwość rozwiązań i wyjaśnień. Pani doktor powiedziała, że na to nie ma lekarstwa, że może ma gorsze dni i należy przeczekać. Wówczas wydawało mi się to niemożliwe. Szukałam w internecie i książkach pomocy związanej z zasypianiem i nic nie pomagało. Hubert nie mógł na dłużej zasnąć, a ja byłam już naprawdę podłamana :(
Aż tu po 3 dniach udręki nastał dzień 4, w którym Hubert zaczął sypiać. Wczoraj przespał dzień w trzech jednogodzinnych drzemkach, a dziś... (sama w to nie wierzę, dlatego to zapisuję) spał z przerwami na jedzenie od 13:30 do 21:20! Prawie 8 godzin snu! Nie wspominam o przedpołudniowych dwóch krótkich drzemkach ;)
Chyba odsypiał dziś te nieprzespane dni. Kolejny zaś raz okazuje się, że rację mają Ci, co mówią, że z niemowlakami nic na siłę. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i cięższe czasy przeczekać. Należy sieętylko wsłuchiwać w potrzeby naszego maluszka i starać się na nie odpowiadać, na tyle na ile potrafimy, a wszystko będzie dobrze :)

piątek, 12 września 2014

Czy niemowlę obraża się?

Wczoraj w nocy miało miejsce bardzo dziwne wydarzenie, którego nie potrafię wytłumaczyć.
Mój mały Hubuś wybudził się z nocnego snu z płaczem. Przekonana, że to zwykłe zaklinowanie się w łóżeczku. Hubuś podczas snu "chodzi horyzontalnie" niemal po całym łóżeczka. Zdarza się zatem, że przy przekręceniu się o 90 stopni budzi się, gdyż nie mieści się w poprzek łóżeczka. Jest to doprawdy pocieszny widok. Nie wiem, co mu się może śnić, ale obserwowanie Jego akrobacji łóżeczkowych to czysta przyjemność :)
Wracam jednak do tematu:) Hubuś wybudził się wczoraj z płaczem. Nie było to jednak spowodowane zaklinowaniem się, więc stwierdziłam, że pewnie jest głodny. Próba karmienia w pozycji siedzącej (ja siedzę, a Hubert leży;) ) nie przyniosła oczekiwanych rezultatów w postaci ponownego Jego zaśnięcia - odrywał się z płaczem od piersi. Pewna, że chce się po prostu przytulić podczas jedzenia, zmieniłam pozycję na leżącą, ale i to nie pomogło. Hubert odrywał się od piersi z płaczem, po czym ponownie próbował za nią chwytać. Zgaduj-Zgadula... wpadłam na pomysł, że pewnie ma zatkany nosek i nie może oddychać podczas jedzenie, jest głodny (pewnie nie dojadł...) i dlatego płacze. Rozpoczęłam więc (pewna swoich racji) oczyszczanie noska u wpół śpiącego dziecka. Skutek był taki, że Hubert rozpłakał się już na dobre - pomagalo tylko noszenie połączone z chodzeniem - płacz niesamowity. Kolejne próby wyjaśniania: może brzuszek (gorąca pielucha), może uciskam na nóżkę, w którą miał dziś szczepionkę, ... Nie wiem do tej pory co się stało. Mały nie chciał jeść, płakał, a ja prawie razem z nim. Uspokoił Go dopiero mąż, nosząc, dając wodę z butelki, nosząc, śpiewając, nosząc...
Hubert z butelki wodę pił - łąpczywie nawet, ale ode mnie jeść nie chciał już. Odciągnęłam mleko i okazało się, że Hubert pije mleko z butelki!!! Szok - On nigdy nie chciał pić mleka z butelki! Ale ode mnie nie chciał nadal pić mleka - odsuwał główkę, jakbym mu coś niedobrego podawała :(
Po godzinie rozżalony Hubert zasnął u mnie na rękach, o karmieniu piersią nie było mowy. Zjadł dopiero o 3 nad ranem, gdy ponownie się obudził.
Do tej pory nie wiem, co mu się stało, co Go bolało, co mu przeszkadzało. Nie wiem też, czy później nie chciał ode mnie jeść, bo był rozżalony na mnie? Obrażony, że czyściłam mu nosem gdy On śpi, wiedząc, że tego nie lubi? Czy niemowlę może się w ogóle obrażać? Czy też może z mężem znów próbujemy ubrać Jego świat w nasze pojęcia...